Kategorie
Uncategorized

Jak ślepy kaleka na własną śmierć czeka

Nie chciałam się przyznawać do autorstwa. Ale właściwie… 😀
Z góry ogłaszam, że to nie są moje poglądy, tak jakby ktoś miał mi ochotę wypominać i rzucać tym w twarz. 😛

### Jak ślepy kaleka na własną śmierć czeka

Myśląc, że czeka mnie wielka kariera,
zrobiłem studia i tytuł zdobyłem.
Lecz przez kalectwo to wszystko cholera
wzięła i w domu na rencie skończyłem.
Jestem dziś nikim, choć chcę być kimś więcej,
pragnę mieć jaką bądź godną robotę.
Na próżno jednak wyciągam ręce,
nikt nie da pracy mi przez ślepotę!
Kalectwem Ślepota najgorszym na świecie,
bo drugiej tak ciężkiej niepełnosprawności,
to raczej nigdzie już nie znajdziecie,
co grzebiąc nadzieję, zostawia zdolności.
Nikogo nie więzi tak w życiu codziennym
najprostszych czynności ograniczenie
I choćby był ślepy niezwykle sumiennym,
to nie ma szansy na zatrudnienie.
Nie chcą szefowie mieć pracowników,
przez których firma mogłaby stracić,
gotowi użyć wszelkich uników,
Wolą już kary na PFRON płacić.
Życie na rencie to wegetacja,
szczególnie z poczuciem niezbitej pewności,
że frustrująca ta sytuacja,
to prosty rezultat niepełnosprawności.
I szlag może trafić, gdy jest się świadomym,
że można by ofert pracy nie zliczyć,
gdyby tak po prostu nie być niewidomym
lub gdyby chciano z kaleką się liczyć.
Mówią, że w mieście są możliwości,
tam więcej pracy, znajomych więcej,
lecz jak się wyrwać z tej miejscowości,
skoro i na to nie ma pieniędzy?
Dziś pomieszkuję wciąż z rodzicami,
choć czas upływa, przez palce ucieka,
tak trzeba, by nie pójść pod most z torbami.
I takie to życie ma polski kaleka.
Zostaje mi zgrzytać zębami z bezsiły
lub krzyczeć pośród tej wiecznej nocy,
bo sczezły plany, co mi się śniły,
po prostu dno, dno i z nikąd pomocy!

20 odpowiedzi na “Jak ślepy kaleka na własną śmierć czeka”

Kurde, trafia do mnie i pozytywnie i negatywnie, w sensie, trochę mnie rozśmiesza, ale dużo się z nim zgadzam i to negawywne, uważam. 🙁

O kurde, pocisnęłaś równo. xd
Jednak żarty żartami, ale trochę pokrętnej prawdy w tym jest.
Gdzie ścianą jest nasza psychika, tam nasza psychika, ale są też inne rodzaje ścian, już nie naszej konstrukcji.

Marolk to zwykle komentuje w punkt. 🙂
A co do reszty: no wiecie… Są ludzie, którzy dokładnie tak myślą. Ja tylko przełożyłam na pismo ich słowa, dlatego też wolałabym nie być kojarzona z tymi poglądami, bo obecnie, i oby tak zostało, mam nieco bardziej optymistyczne podejście do świata. Ale wiersz udał mi się tak dobrze, że opublikowanie go ujmy mi nie powinno przynieść. Osobiście mam mieszane uczucia, bo z jednej strony strasznie katastroficzne te poglądy, a z drugiej fakt faktem, że niestety coś tam w nich jest. Ale moim zdaniem takie spojrzenie na rzeczywistość to szczera i jedynie słuszna prawda w wypadku osób, które tak uważają. Obym miała więcej szczęścia albo przebojowości życiowej od nich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EltenLink